sobota, 30 stycznia 2016

Zimowa chata bartnika i "Lato leśnych ludzi"

"Lato leśnych ludzi" mam w swojej biblioteczce od kilkudziesięciu lat, ale dopiero teraz przeczytałam je do końca. Do tej pory czytywałam sobie zimą sam początek z niesamowitymi opisami przyrody budzącej się do życia na przedwiośniu. Postać Rosomaka podsunęła mi na myśl zrobienie ciasta w postaci chaty pachnącej kwiatami i słodkiej od miodu.







Składniki:

czwartek, 28 stycznia 2016

Klasyczna wegańska grochówka i "Na Wschodzie i..."

Otacza mnie mnóstwo ludzi, na których mogę liczyć i którzy podtrzymują mnie na duchu. Dlatego postanowiłam podnieść się z dołka i zacząć wychodzić z tego mojego Rowu Mariańskiego, o którym pisałam w poniedziałek. Ileż można czytać (nawet jeśli to się bardzo lubi) lub oglądać filmy? ;) Nie mogę jednak przyjmować każdej dotychczasowej pozycji, by ustawić się odpowiednio.Przenoszenie różnych artykułów z jednego pomieszczenia do drugiego jest rzeczywiście bardzo trudne i wymagające czasu, z drugiej jednak strony muszę się ruszać i być w jako takiej formie, by rehabilitacja przebiegła sprawniej i bardziej efektywnie. Przypomniała mi się pewna opowieść, którą czytałam w dzieciństwie, chyba o Józefie sprzedanym przez własnych braci. Niestety książka (a tak naprawdę cała seria) była tak często użytkowana, że po wielu latach była w strzępach i chyba już jej nie ma w rodzinnym domu. W związku z tym nie jestem w stanie sprawdzić, czy to o niego chodziło. Pamięć też szwankuje. W każdym razie główny bohater tej opowieści miał z innymi chłopcami w swoim wieku stoczyć walkę z lwem. Przed walką poprosili o ugotowanie grochówki, zupy, która miała dodać im sił. Też lubię grochówkę, więc zakładam, że mnie też doda sił i pozwoli podźwignąć się z dołka.






poniedziałek, 25 stycznia 2016

Przerwa

Drodzy Goście!

Ponieważ poruszanie się mam utrudnione jeszcze bardziej niż dotychczas, zawieszam na kilka tygodni pisanie na blogu. Nie jestem w stanie przygotować czegokolwiek, żeby wyglądało przyzwoicie.


Po dzisiejszej wizycie kontrolnej wpadłam w dołek porównywalny z głębokością Rowu Mariańskiego. Zdjęto mi poprzedni gips tylko po to, by włożyć nowy (dłuższy i cięższy). Dlaczego? Ani słowa informacji. Jakby zamiast człowieka na łóżku leżała rzeźba do renowacji.
Planowałam tyle zmian w lutym i marcu, a tymczasem jestem przygwożdżona do łóżka bez ochoty na cokolwiek na kilka następnych tygodni.
Wczoraj byłam niemal w skowronkach, dziś mi skrzydła podcięto.

Życzę Wam dużo zdrowia, żebyście nie mieli do czynienia ze służbą zdrowia w przychodniach. Mnie potraktowano dziś, jakbym była workiem zepsutych kartofli. I to w przychodni w stolicy, gdzie podobno wykształceni i inteligentni ludzie mieszkają. Widzę to tylko na lekarskiej pieczątce. Aż mi wstyd, że się tu przeprowadziłam kilkadziesiąt lat temu.
Kojarzycie początek filmu "Pora umierać"? "Wejdzie i sie rozbierze". U mnie było "niech wejdzie i sie położy obok". A co dalej, to już szkoda opisywać i komentować.
Nie ma co liczyć na wsparcie pielęgniarek. Jeszcze Cię ofukną i skomentują tak, że Ci w pięty pójdzie. Poruszasz się o kulach? Myślisz, że Ci choć drzwi otworzą? Zapomnij. Miałam dziś do czynienia z pięcioma pielęgniarkami i dwojgiem lekarzy. Tylko jedna lekarka przytrzymała drzwi. Może dlatego, że głupio się jej zrobiło, że lekarz mnie do niej wysłał, choć wiedział, że skaner od prześwietleń rtg zepsuty. Zero wsparcia. O empatii nie wspominam nawet.

Prawdą jest, że żeby chorować w Polsce trzeba mieć zdrowie. I to końskie! A do tego duży dystans do siebie i wszystkiego wokół.

Duuuużo zdrowia!
Uważajcie na siebie i na schodach!

sobota, 23 stycznia 2016

Golonka w piwie i miodzie i "Sezon na cuda"

Dziś post z przepisem, który czekał chyba od października na publikację i ciągle nie było mi z nim po drodze. Teraz pewnie takie danie byłoby dla mnie wskazane, ale za dużo przy nim przemieszczania się, więc pozostaje wspomnienie i zdjęcia.

Gdybym miała podać przykład obiadu typowego dla mężczyzny, powiedziałabym, że jest to GOLONKA. A napój? Wystarczy zobaczyć, co mężczyźni wyjmują z koszyków na taśmę przy kasie w sklepie, posiedzieć trochę w stołówkach w schroniskach lub zajazdach albo przejść koło sklepów w małych polskich miastach, żeby odpowiedzieć: PIWO. Tę golonkę przyrządzałam dla specjalnego gościa. Dodałam do niej miód, bo to typowy składnik mojej kuchni :) Nie może być inaczej, skoro jestem córką pszczelarza ;)




Składniki:

czwartek, 21 stycznia 2016

Jaglana sałatka cytrynowa z dodatkami i "Widziałam"

To właśnie tę sałatkę zapowiadałam 2 tygodnie temu. Jest w miarę szybka do zrobienia, jeśli mamy ugotowaną kaszę jaglaną. Nie wymaga większego nakładu pracy, więc nawet tacy połamańcy jak ja obecnie mogą ją zrobić, a potem wrócić do łóżka, np. do lektury (o niej niżej) :) Mnie takie jedzonka ratowały w ciągu ostatnich dni, bo mimo zwolnienia lekarskiego mam mnóstwo firmowej roboty i telefony z oczekiwaniem, że jest to już zrobione. Moje łóżko i fotel na kółkach zamieniły się w mobilne biurko obłożone różnymi papierami, które na szczęście wczoraj wieczorem Koleżanka (dziękuję Ewo) odebrała. Dziś jest już tylko niewielki stosik.





niedziela, 17 stycznia 2016

Najłatwiejsze danie z fasoli

Gdy nagle okazuje się, że tracisz pełną sprawność, a musisz przygotować sobie obiad, najlepsze okazują się dania, które same się robią. Nie masz siły lub możliwości stać przy kuchence, krojenie większych ilości jest wykonalne tylko z dłuższymi przerwami, chodzenie w te i z powrotem po kolejne produkty kosztuje zbyt dużo wysiłku. Co zatem ugotować? Bo przecież na ząb trzeba coś wrzucić. U mnie wybór padł na fasolę odmiany borlotti, ale możecie wziąć dowolną czerwoną lub kolorową fasolę.



Składniki:

sobota, 16 stycznia 2016

Pizza resztkowa

Sprzątanie lodówki może skutkować znalezieniem różnych resztek, których szkoda wyrzucić, bo nadają się jeszcze do jedzenia. Można przygotować z nich zapiekankę, potrawkę lub wrzucić na ciasto i upiec placek. Jeśli mamy obawy, że placek będzie wyglądać mało zachęcająco, można go przykryć (podwójna zakręcona margherita) lub zwinąć.








Składniki:



czwartek, 14 stycznia 2016

Odwrócone ciasto z pomarańczami

Ciasto zachwyciło mnie od momentu, gdy zobaczyłam jego zdjęcie na blogu Kalejdoskop Renaty. Pięknie się prezentuje i smakuje obłędnie :) Przymierzałam się do niego od dłuższego czasu, ale ciągle coś mi wypadało. A że teraz mam trochę więcej "wolnego" czasu, zrobiłam. I - wierzcie mi - było warto! :) Polecam!!!






środa, 13 stycznia 2016

Pieczona pierś indyka w smakach Podlasia

Mam trochę utrudniony dostęp do większości przypraw, których używam na co dzień, a zależało mi na upieczeniu sporego kawałka indyka, by się nie zepsuł. Udało mi się dosięgnąć trawę żubrową i czosnek niedźwiedzi - przyprawy, które kojarzą mi się z Podlasiem. I wyszło z tego niezwykle aromatyczne jedzonko :) Dodatkowym plusem, przynajmniej dla mnie teraz, jest mało roboty przy jego przygotowaniu.





niedziela, 10 stycznia 2016

Jaglana szarlotka ze śmietaną (bez pieczenia)

Karnawał w toku, więc nie może zabraknąć ciasta na weekend. A że nareszcie udało mi się posprzątać lodówkę z różnych resztek, zrobiło się miejsce na przechowywanie deserów bez pieczenia. Dziś proponuję odchudzoną i bogatszą w składniki odżywcze wersję szarlotki bez jajek, masła i mąki, bo te zastępuje kasza jaglana. Ale żeby za bardzo chudo nie było, przygotowana jest ze śmietaną o zdecydowanie niższej zawartości tłuszczu niż kremówka. Polecam zrobić na noc, bo istnieje szansa, że jej nie spróbujecie wtedy. Poza tym zjedzenie jednego kawałka może skutkować sięgnięciem po kolejne :)



Składniki (na tortownicę o średnicy 26 cm):

sobota, 9 stycznia 2016

Podwójna zakręcona margherita

Jeśli macie w domu łakomczuchów, dla których jedna lub nawet dwie pizze to za mało, zróbcie podwójne pizze :) Dzieci będą miały kolejny powód, by Was ubóstwiać :) Pomysł na uformowanie placków rzucił mi się w oczy gdzieś na facebook.com lub YouTube. W filmie wykorzystano ciasto francuskie, ja jednak ograniczam jego spożycie ze względu na dużą ilość tłuszczu i zrobiłam z ciasta na pizzę.



Składniki (na 2 podwójne pizze o średnicy ok. 26 cm):

Ciasto na pizzę (wychodzi bardzo puszyste)
50 g świeżych drożdży
pół łyżeczki cukru
500 g mąki pszennej
łyżeczka soli
ok. 350 ml ciepłej wody
4-5 łyżek dobrej oliwy

Dodatki (na 1 pizzę)
4 łyżki sosu pomidorowego
100 g mozzarelli
oregano




  1. Drożdże rozpuścić w 100 ml ciepłej wody. Dodać do nich cukier i wymieszać. Odstawić.
  2. W misce wymieszać mąkę z solą.
  3. Dodać do mąki drożdże, gdy te zaczną rosnąć.
  4. Wymieszać łyżką, dodając stopniowo wodę (na początek ok. 100 ml). Odczekać ok. 2 minut.
  5. Zacząć wyrabiać ciasto ręką, dolewając ok. 2 łyżek oliwy i ewentualnie dolewając wodę.
  6. Gdy ciasto osiągnie jednolitą konsystencję, polać je resztą oliwy, uformować w kulę i zostawić pod przykryciem (pod wilgotną ściereczką) do wyrośnięcia.
  7. Wyrastanie zajmie ok. kwadransa. Po tym czasie rozdzielić ciasto na 4 równe części.
  8. Każdą z części rozwałkować na ok. 5 mm i wykroić z niej okrągły placek, prowadząc nóż np. po krawędzi talerza lub salaterki. Proponuję wałkować placki, które będą na spodzie, na papierze, na którym będziemy je piec. Wtedy łatwiej będzie przenieść placek z blatu na blachę.
  9. Włączyć piekarnik na 180 stopni C.
  10. Na spodnim placku rozprowadzić sos, zostawiając ok. 1,5 cm marginesu.
  11. Posypać oregano, a następnie rozdrobnionym serem. Ja starłam na tarce o dużych oczkach.
  12. Przykryć drugim plackiem.
  13. Na środku pizzy postawić szklankę i kroić ciasto bardzo ostrym nożem, prowadząc nóż promieniście od niej (pokazuję to na zdjęciu niżej pocięte ciasto).
  14. Każdy kawałek ciasta skręcać dwukrotnie.
  15. Wstawić ciasto do piekarnika i piec ok. 30 minut.






Zjadać rękoma, odrywając jeszcze ciepłe cząstki ciasta.

-----
Podobne:

Kanelbullar
Zakręcone drożdżówki z serem lub dżemem
Pizza z pieczarkami


Leszcz w pomarańczach

Leszcz jest rybą słodkowodną z rodziny karpiowatych, osiągającą spore rozmiary (nawet 6 kg). W odróżnieniu od karpia ma więcej małych ości przy linii grzbietowej i jest mniej tłusty, co oznacza, że trzeba marynować go w większej ilości oleju, by po upieczeniu nie był suchy. Przygotowałam go na wczorajszy obiad, więc żeby pasował do sałatki z pieczonych buraków i pomarańczy, zrobiłam go z pomarańczami. I to był strzał w dziesiątkę :)





Składniki (na 4 porcje):
leszcz w dzwonkach lub płatach (może być też karp lub pstrąg)
3 łyżki oleju
łyżeczka chimichurri
pół łyżeczki ostrej papryki w proszku
ok. 1,5 łyżeczki soli
1/3 łyżeczki pieprzu
1/3 łyżeczki imbiru w proszku
pół łyżeczki słodkiej papryki
pomarańcza
cytryna






  1. Leszcza ułożyć na blasze.
  2. Polać olejem, posypać przyprawami, przykryć np. folią spożywczą i odstawić na kilka godzin do lodówki. Jeśli zapomnieliśmy to zrobić rano, naciąć rybę poprzecznie w kilku miejscach i natrzeć mięso przyprawami, szczególnie w nacięciach. Wtedy przyprawy szybciej trafią do środka ryby.
  3. Z pomarańczy skroić skórę (polecam, aby gorycz skóry pomarańczy nie przeszła do ryby) i owoc pokroić na plastry.
  4. Rybę piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni C przez pół godziny. Na 10 minut przed końcem pieczenia, rybę odwrócić i ułożyć na niej plastry pomarańczy. Polać sokiem, który nam został na desce po pokrojeniu pomarańczy. Pomarańcza nie zdąży się przypiec, ale stanie się bardziej soczysta i słodka. Odda część swojego soku rybie.
  5. Rybę podawać zaraz po wyjęciu z piekarnika z sałatką lub surówką. Polać go sokiem wyciśniętym z cytryny i ułożyć na nim cząstki pomarańczy, z którymi się piekł.





-----
Podobne:

Pstrąg pieczony na ziołowym ruszcie
Królik pieczony w winie
Karp pieczony




Pomarańcze - wszyscy tańczą i ja tańczę IINiskokaloryczny styczeń 2016


piątek, 8 stycznia 2016

Sałatka z pieczonych buraków z pomarańczami

Dziś na Mazowszu znów sypie śnieg i wspomnienia przeniosły mnie do zim mojego dzieciństwa, pełnych tego białego puchu i cudownej zabawy na dworze. Teraz temperatura nieco spadła, więc sypie drobniutki śnieg. Ale w ciągu dnia leciały grube płatki, a ja w tę największą dzisiejszą śnieżycę wybrałam się na miasto. Przezornie rano założyłam czapkę z szerokim daszkiem i kurtkę z kapturem, więc śnieg nie był mi straszny i wracałam sobie do mieszkania bez pośpiechu. No dobrze, przyznam się, że miałam też lekką torbę i mogłam sobie na to pozwolić ;) W każdym razie wspomnieniami podczas łażenia po sklepach wróciłam do czasów, gdy w dzienniku telewizyjnym jako jedną z najważniejszych wiadomości podawano wypływanie do Polski statków załadowanych cytrusami z tzw. ciepłych krajów. Miały one dopłynąć do naszego kraju przed mikołajkami, by dzieci wyczekujące paczek w nogach swoich łóżek mogły cieszyć się smakiem pomarańczy, a na Święta również mandarynkami. I w ten sposób u mnie dziś pomarańczowo w kuchni. Zaczęło się od sałatki...

 







 
Składniki (na 1 porcję):
burak o masie ok. 300 g
pomarańcza
łyżeczka miodu
ok. 100 g sera typu feta
łyżeczka chrzanu ze słoiczka
ok. 2 łyżek oleju
ok. pół łyżeczki soli
ok. 2 łyżek oliwy
kilka liści mięty




  1. Buraka obrać ze skóry i pokroić na kawałki (jak grube frytki).
  2. Foremkę polać olejem i wrzucić na nią kawałki buraka.
  3. Obtoczyć buraki olejem i posypać solą.
  4. Formę wstawić do piekarnika i piec buraki ok. 40-50 minut. Na 20 minut przed końcem pieczenia obrócić buraki, by pokryły się olejem z drugiej strony.
  5. Z pomarańczy skroić skórę. Owoc podzielić na cząstki (ja ostrym nożem wykrawam miąższ spomiędzy błonek; można to zobaczyć na zdjęciu podczas przygotowań wytrawnej sałatki owocowej z mango; wycinam tam cząstki czerwonego grejpfruta).
  6. Przełożyć cząstki pomarańczy do salaterki i wycisnąć do niej sok z resztek owocu.
  7. Upieczone buraki pokroić na mniejsze cząstki, przełożyć do pomarańczy i dodać miód (jeśli jest skrystalizowany, jak to bywa o tej porze roku, to właśnie na gorących burakach się rozpuści).
  8. Ser pokroić w kostkę i dodać do salaterki.
  9. Dołożyć chrzan i całość wymieszać.
  10. Polać oliwą i posypać porwanymi liśćmi mięty.


Sałatka może być osobną przegryzką, ale też dodatkiem do obiadu (u mnie z pieczonym leszczem).
Początkowo nie miałam na nią gotowego pomysłu. Wiedziałam, że połączę pieczone buraki z pomarańczami. Składniki związane z jej doprawieniem samo jakoś podeszły mi pod rękę. I nieskromnie muszę przyznać, że wyszło niezwykle apetycznie. Na pewno tę sałatkę będę w swojej kuchni powtarzać. Zachęcam do wypróbowania :)

-----
Podobne:

Buraki z pomarańczami do obiadu
Surówka z rukoli i mango do obiadu
Zimowa sałatka owocowa



W krainie miodem płynącej...Pomarańcze - wszyscy tańczą i ja tańczę IINiskokaloryczny styczeń 2016

W krainie miodem płynącej - edycja 2


czwartek, 7 stycznia 2016

Limonkowo-miętowa sałatka ryżowa

Jest to jedna z moich ulubionych sałatek. Mam nadzieję, że Wam też posmakuje :) Przepis na nią podpatrzyłam w programie kulinarnym prowadzonym przez Pascala Brodnickiego. Zmieniłam składniki, bo - nad czym boleję - piniole są poza zasięgiem mojej kieszeni. Używam zatem słonecznika. Cytrynę, która jest w oryginalnym przepisie zastąpiłam limonką, bo bardziej pasuje mi tu kolorystycznie. Wkrótce na blogu podobna sałatka bogatsza w składniki odżywcze ;)





Składniki:

Czosnkowo-miodowe podudzia kurczaka

Przez ostatnie dni człowiek się nieco wymroził, więc nabrał ochoty na dobrze doprawione i aromatyczne mięcho. Smaki typowo polskie (miód, czosnek) połączyłam z moją ulubioną kozieradką.




Składniki (na 2 porcje):
4 pałki (podudzia) kurczaka
łyżka miodu skrystalizowanego (1,5 płynnego)
3 ząbki czosnku
pół łyżeczki kozieradki
szczypta mielonej kolendry
pół łyżeczki chili w proszku
pół łyżeczki słodkiej papryki w proszku
sól



  1. Pałki pogotować w wodzie ok. 15minut od zagotowania na małym ogniu. Wodę można potem zużyć do przygotowania zupy.
  2. Gorące podudzia zamarynować w przyprawach, startym czosnku i miodzie (miód skrystalizowany rozpuścić w trzech łyżkach ciepłej wody). Przykryć pokrywką i odstawić na ok. pół godziny. W tym czasie możecie przygotować surówkę.
  3. Na patelnię przełożyć podudzia kurczaka. Miskę, w której je marynowaliśmy, opłukać wodą (ok. pół szklanki) i wlać na patelnię.
  4. Włączyć palnik pod patelnią i dusić kurczaka pod przykryciem ok. 10 minut.
  5. Zdjąć pokrywkę, zwiększyć moc palnika i odparować nieco płyn z patelni.
  6. Gorące pałki podawać na surówce polane niewielką ilością glazury z patelni.

-----
Podobne:

Kurczak po portugalsku
Roladki z kurczaka
Szafranowa potrawka z kurczaka


W krainie miodem płynącej - edycja 2W krainie miodem płynącej...

środa, 6 stycznia 2016

Ciasto rafaello bez pieczenia i bez jajek

Dziś dzielę się z Wami przepisem na jeden z moich bardziej ulubionych torcików bez pieczenia. Zawiera takie smaki deserowe, bez których nie wyobrażam sobie kuchni: wanilię, migdały i wiórki kokosowe. Tym ciastem i przepisem świętuję 100 tys. wyświetleń mojego bloga. Kto by przypuszczał, że w niespełna rok od publikacji, blog doczeka się tylu wejść? Serdecznie Wam dziękuję za odwiedziny i polecam zrobić u siebie rafaello, by świętować razem ze mną :) Jeśli lubicie te małe białe pralinki, to ciasto też Wam zasmakuje :)

 




Składniki (na blachę o wymiarach 21 cm x 24 cm przy dnie):

Złociste pieczone ziemniaki z kminkiem

Na dziś zaplanowałam leniwe popołudnie, więc i obiad przygotowałam małym nakładem pracy. Kminek to jedna z moich bardziej ulubionych przypraw. Lubię ją od dzieciństwa, od pierwszego żołnierskiego sucharka z tymi aromatycznymi ziarenkami :) Ze względu na właściwości (poprawia perystaltykę jelit, pobudza wydzielanie śliny i soków trawiennych, przeciwdziała wzdęciom) nasiona kminku polecane są do dań obciążających żołądek: do posiłków tłustych, ciężkostrawnych oraz smażonych. Kminek ma też zastosowanie w zabiegach służących urodzie, ponieważ wspomaga leczenie stanów grzybiczych lub bakteryjnych skóry, łuszczycy i wyprysków.


 






Składniki (na 1 porcję):
3-4 ziemniaki obrane ze skóry
3 łyżki oliwy
pół łyżeczki nasion kminku
pół łyżeczki słodkiej papryki w proszku
1/3 łyżeczki ostrej papryki lub pieprzu cayenne w proszku
pół łyżeczki suszonego czosnku
pół łyżeczki soli














  1. Do miski wlać oliwę i dodać przyprawy.
  2. Ziemniaki pokroić na kawałki według uznania.
  3. Wrzucić ziemniaki do miski i dobrze wymieszać, by pokryły się przyprawami.
  4. Przełożyć ziemniaki na blachę i polać resztą oliwy.
  5. Piec ok. 30-40 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni C. W zależności od piekarnika przemieszać w połowie pieczenia i odwrócić.
  6. Podawać samodzielnie lub jako część dania głównego (u mnie z królikiem pieczonym w winie i kiełkami rzodkiewki).

 

------
Inne dania z kminkiem:

Wytrawna sałatka owocowa z mango
Warzywne samosy
Chleb wileński ze śliwką

banner przepis miesiaca

Królika, którego podałam do pieczonych ziemniaków, trzymałam w naczyniu na balkonie. Zobaczcie, co natura wyrzeźbiła na wewnętrznej stronie pokrywy. Wybaczcie pozostałości po pieczeniu na pokrywie - nie umyłam ich, by nie zniszczyć skutku obecnej pogody.


 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...